sluzace

Murzyńska mniejszość w USA od dawna nie jest już dyskryminowana. Co więcej niemal równo 3 lata temu prezydentem tego kraju został pierwszy czarnoskóry kandydat. Trzeba jednak pamiętać, że niemal pół wieku temu sytuacja się miała zupełnie inaczej. O tej niechlubnej części historii Stanów Zjednoczonych opowiada rewelacyjny film Tate’a Taylora „Służące”.

Aibileen (znana z „Wątpliwości” Viola Davis) pracuje jako sprzątaczka. To samo robi wiele jej przyjaciółek i znajomych. Wszystkie je łączy podstawowa rzecz – czarny kolor skóry. Służące są pogardzane ze względu na swoją rasę. Jedynie Skeeter (świetna Emma Stone) stara się z innej strony spojrzeć na ich los. Postanawia opisać w książce życie stanu Missisipi z perspektywy afroamerykańskich służących. Pozostaje jednak problem, jak je namówić do podzielenia się swoimi historiami.

Czytając opis „Służących” pomyślałem sobie, że będzie z tym filmem problem. Bo temat dyskryminacji rasowej ograny do bólu, bo długość filmu (niemal 2,5 h) zatrważająca. Tymczasem film absolutnie zaskoczył swoim podejściem do tematu, klasą z jakim został on podany. Taylor nie epatuje w filmie przemocą, nie stara się szokować. Dość klasycznie opowiada historie kilku bohaterek, które na co dzień spotykają się z szykanami ze względu na swój kolor skóry. Reżyser robi to jednak w konwencji przepięknej, niesamowicie ciepłej i momentami przezabawnej opowiastki, a właściwie kilku równolegle opowiadanych opowiastek. Całe swoje zainteresowanie kieruje w stronę swoich niesamowitych, wyśmienicie napisanych bohaterek. Udaje mu się przy tym w większości przypadków uniknąć posługiwania się grubą, przerysowaną kreską. Jak tego zabraknie na ratunek biegną z kolei oskarowo grające aktorki. Nie mam wątpliwości, że „Służące” zostaną obsypane nominacjami do Oskara.

Na pierwszym planie najmocniej zapracowała na nią Viola Davis. W roli Aibileen jest absolutnie bezbłędna, tworząc obraz początkowo wystraszonej kobiety, której determinacja i miłość do wychowywanego dziecka prowadzi do niebywałej wręcz odwagi. Świetnie partneruje jej Emma Stone w swojej najlepszej dramatycznej roli. Pokazuje, że wachlarz jej aktorskich środków poszerza się w zawrotnym tempie. Drugi plan to kolejne dwie, a może nawet trzy perełki. Octavia Spencer powinna już zacząć pisać swoje przemówienie oskarowe. Jej Minyy kradnie każdą scenę, w której występuje. Zgrany duet tworzy z nią Jessica Chastain w kolejnej już w tym roku świetnej, zupełnie innej roli. Tym razem udowadnia, że talent komediowy nie jest u niej towarem deficytowym. Kontrapunktem opowieści jest zła do szpiku kości Hilly, której portret brawurowo kreśli Bryce Dallas Howard. Trzeci plan to z kolei znakomite epizody Sissy Spacek, Cicely Tyson i Allison Janney.

„Służące” to krzepiąca historia walki z dyskryminacją. Film z prostym morałem o niezwykle trudnych i smutnych czasach. Bohaterki filmu Tate’ a Taylora pokazują swoją postawą, że w walce o równość i wolność nigdy nie wolno ustępować. Można natomiast liczyć na pomoc przy tym zupełnie niespodziewaną. Wspaniały film!

Stasierski_9