when-i-walk

Jedną z najpiękniejszych rzeczy jakie kocham w kinie to namacalny styk tematu filmu z osobistym doświadczeniem. I tak zazdroszczę seksoholikom wrażeń po obejrzeniu filmu „Wstyd”czy alkoholikom przemyśleń po seansie „Żółtego szalika”. Moją namiastką, podkreślam minimalną namiastką było spotkanie z członkami Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego po obejrzeniu filmu „Na własnych nogach” Jasona DaSilva (głównego bohatera tegoż filmu). Odbyta po filmie konferencja, wydaje mi się, dobrze zilustrowała zmaganie się z chorobą stwardnienia rozsianego. Jedno co mogę z pewnością powiedzieć to fakt, że w trakcie i po konferencji dawno nie odczuwałem w sobie tak dużego podziwu i szacunku dla drugiego człowieka.

„Na własnych nogach” to poruszająca i – paradoksalnie – budująca historia Jasona, któremu towarzyszą dwie empatyczne i w najlepszym tego słowa znaczeniu, dobre kobiety. Nie warto o tym filmie pisać nic więcej. Polecam szczególnie malkontentom życiowym. Wróżę drastyczną zmianę optyki.

Samołyk_7