auta 2

Nazbierało się trochę w okresie sesji zaległości, które należałoby uregulować. Na dobry początek zaserwowałem sobie lżejsze kawałki z mojego jadłospisu: sequele Aut oraz Kac Vegas.

Pierwsza część Aut nie była rzecz jasna najlepszym produktem Pixara. Tym do dziś pozostaje Wall-E. Niemniej był to film na niesamowitym poziomie realizacyjnym, ze znakomitymi kreacjami aktorów dubbingujących i świetnym tempem. W drugiej części twórcy postawili na jeszcze większe przyspieszenie akcji. Poziom animacji pozostaje niezwykle wysoki. Kto wie czy wręcz nie jest to najlepiej zanimowany film Pixara, bo odtworzony Paryż i Londyn wyglądają po prostu wspaniale. Niestety zapomniano o bohaterach, którzy w tej częsci pozostają bezbarwni. Nawet tak znakomici aktorzy jak Witold Pyrkosz czy Piotr Fronczewski nie są w stanie ożywić materiału, który jest zwyczajnie mało zabawny. Dużo w Autach 2 bardzo dobrych sekwencji dynamicznych, mało humoru, ciepła i przyjemnej atmosfery części pierwszej. Więc jednak rozczarowanie.

Stasierski_6


Miłym zaskoczeniem z kolei okazała się zmiażdżona przez krytykę amerykańską druga część filmu Kac Vegas z dużo mówiącym podtytułem w Bangkoku. Znani z pierwszej części bohaterowie przeżywają niemal dokładnie taką samą noc co poprzednio. Kończy się ona straszliwym kacem i utratą jednego z kompanów. Tymczasem ślub za pasem. Wszystko w drugiej części Kac Vegas powtarza się. Wydarzenia następują po sobie prowadząc do bardzo podobnego finału. Niemniej ten koszmarny brak oryginalności niemal od samego początku traci na znaczeniu kiedy spotykamy naszych ulubionych bohaterów. To dzięki głównie świetnym kreacjom Coopera, Helmsa i szczególnie Galifianakisa Kac Vegas w Bangkoku ogląda się przyjemnie mimo powracającego uczucia deja vu. Humor nie jest wybredny, za to serwowany w bardzo dużym natężeniu. Takie połączenie wystarcza, żeby film się obronił. Być może moje poczucie humoru obniżyło się, ale nie wstydzę się, że sequel mi się podobał. Stasierski_7

Maciej Stasierski