odlot

Jeśli uważasz, że animacje są dla dzieci i traktujesz je z pobłażaniem to masz DUŻY problem.  Jesteś chory, a choroba, która Cię trawi ma wiele symptomów. Zaczyna się niewinnie –  od lekceważących uśmieszków i głupich komentarzy na temat filmów animowanych w towarzystwie oraz omijania szerokim łukiem ‚bajkowego’ repertuaru. Z czasem zaczyna robić się trochę poważniej – wyśmiewasz ludzi, którzy otwarcie przyznają się oglądania filmów animowanych w dorosłym wieku, pogardliwie klasyfikując ich gusta jako dziecinne.  A wszystko to doprowadza w końcu do znieczulenia na wrażliwość wyniesioną z dzieciństwa, postępującym i zaślepiającym przekonaniem o wyższości umysłu nad sercem, zostawiając Cię po latach pozbawionym dziecięcej wyobraźni i kreatywności. Ginie w Tobie dziecko.  A gdy dziecka nie ma, pojawia się w Tobie całe zło jakie niesie z sobą system w którym żyjemy – zgorzknienie, zobojętnienie, pesymizm i całą góra innych gównianych rzeczy.

Ale nie martw się, jest na to lekarstwo. Kosztuje około 15zł ( w zależności od miejsca zamieszkania) i jest dostępne w miejscach publicznych. Istnieje również wersja bezpłatna z drugiego obiegu, choć w tym przypadku czasami mogą być problemy z jakością towaru. Dealerami są kasjerzy w kinach, a kuracja odbywa się w salach kinowych. Lekarstwo ma chwytliwą nazwę więc nie zapomnisz – ‚Odlot’

Jakkolwiek jeden seans leczy niczym pielgrzymka do Medjugorie, to jednak polecam nie przerywać kuracji i pytać dealerów ( często tych z ‚Zatoki Pirata’) o kolejne dawki lekarstw takich jak np. ‚Wall-E’, ‚Potwory i Spółka’, ‚Toy Story’ czy choćby ‚Iniemamocni’. Taka kuracja gwarantuje rezurekcję Twojej duszy niczym spotkanie z Najświętszą Panienką. Jeśli to nie pomoże to zostaję już tylko wspólny skok z dachu na główkę z Georgem Bushem.

Dlaczego to lekarstwa tak dobrze działają? Odpowiedź jest prosta. Zostały zaprojektowane przez geniuszy – Johna Lassetera i Andrew Stantona. Nie wykształciło się jeszcze w ludzkiej świadomości pewne zrozumienie, że obok największych reżyserów naszych czasów kręcących filmy nieanimowane, powinno się znaleźć światowe uznanie dla tych reżyserów, którzy kręcą wybitne animacje. Takich właśnie jak dwóch wyżej wspomnianych.

Bo to oni są właśnie odpowiedzią na pytanie czemu Pixar, a za nim cały Walt Disney są lata świetlne przed Dreamworksem, który co najwyżej kopiuje pomysły Pixara. Jako dowód no to proponuje wam zastanowić się nad swoimi 5 ulubionymi bajkami i gwarantuje, że przynajmniej 4 będą ze stajni Disneya.

Październik to prawdopodobnie najlepszy filmowo miesiąc tego roku – po zaskakująco dobrym ‚Dystrykcie 9’ dostajemy narkotycznie dobry ‚Odlot’. Nietaktem byłoby prosić o więcej. Wyobraźnia twórców filmu szybuje nad ziemią równie wysoko jak główny bohater. Dostajemy tu wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od filmu animowanego – od wysoce kreatywnej fabuły, poprzez wspaniale zróżnicowanie postaci, morze szczegółów, absolutnie pięknej animacji, po to ciepło w sercu, które wynosimy ze sobą z tego filmu. Film opowiada jedną z tych historii, jaką każdy z nas nosi w sobie od dziecka – mówi o rzeczach do bólu i łez rzeczywistych, ubierając to w jedne z najbardziej nierealnych ‚szat’, jakie widzieliście w życiu. Ten film to kino drogi na najwyższym możliwym poziomie. Dziecko zobaczy w tym filmie jedną z najciekawszych przygód jakie kino miało kiedykolwiek do zaoferowania, dorosły dostrzeże tu las metafor i piękna, wręcz filozoficzną, puentę filmu. W tamtym roku czułem się podobnie po seansie ‚Wall-E’ego’ i myślałem sobie, że minie kawał czasu zanim Pixar zrobi drugą tak piękną animację. Jakże miłe me zaskoczenie, że już po roku dostaję ‚Odlot’

Zaiste wspaniała seria, biorąc pod uwagę, że za rok do kin trafia ‚Toy Story 3’

Hey przygodo!

Sobolewski_9