brunet

LIST OTWART DO WOODY’EGO ALLENA OD MIŁOŚNIKA KINA

Drogi Woody,

dlaczego uraczyłeś nas takim filmem? I to wszystko po znakomitym „Whatever Works”, gdzie zgadzał się dosłownie każdy element obsady i scenariusza. W Poznasz przystojnego bruneta miałeś nawet lepszą ekipę aktorów. Któż wszak nie chciałby pracować z takim tuzami jak Anthony Hopkins czy Naomi Watts? Dlaczego więc dałeś im do ręki taki materiał? Naprawdę chyba chciałeś dać im popalić. Z tego typu scenariusza niewiele dało się wycisnąć. Ani to śmieszne, ani wzruszające. Tylko jakieś takie nijakie i o niczym. Jakbyś Woody się bardzo krótko nad tym zastanawiał i wpisywał cokolwiek ślina na język przyniosła. Zmarnowałeś taki potencjał. Biedna Naomi walczyła ze swoją bohaterką, której motywów nie rozumie ani widz, ani ona sama najpewniej. Gemma Jones zagrała chyba najbardziej irytującą postać jaką kiedykolwiek udało Ci się napisać. Jedynie wielki Anthony pokazuje, że jeszcze nie zapomniał jak grać poczciwych staruszków, którym w życiu nie wyszło.

Powiedz mi tak szczerze Woody, czy było warto nakręcić ten film? Nie doda Ci on ani splendoru (którego zresztą masz aż za wiele), ani nie wpłynie na Twoją karierę. Czy więc jedynym powodem była chęć wypełnienia normy jednego filmu rocznie. Jeśli tak to naprawdę niepotrzebnie po wyszło mdło, nudno i nieprzekonująco. Czekam na coś lepszego, Woody! Wszak wiem, że stać Cię na więcej!

Z poważaniem

Maciej Stasierski