piraci 2

Krótko i treściwie: warto pójść na znakomitych Piratów Petera Lorda. Anglicy po raz kolejni udowodnili, że animacja poklatkowa ma się dobrze i potrafi zostawić amerykańskiego konkurenta z Pixara daleko w tyle.

W filmie Lord śmieje się ze wszystkiego co Anglicy uważają za świętość: Wielkiej Brytanii jako kolebki cywilizowanego świata, mitu królowej Wiktorii czy jednej z najważniejszych postaci współczesnej nauki – Karola Darwina. Dodatkowo obśmiewa także współczesność celebrytów, przemysłu rozrywkowego (genialna parodia ceremonii wręczania nagród). Robi to wszystko w bardzo inteligenty, sprawny sposób. Nie wszystkie dowcipy są może szczególnie wysumblimowane, ale na pewno bardzo zabawne. Przy tym akcja toczy się w zawrotnym tempie i nie pozwala na nudę. Jednak największą zaletą filmu Petera Lorda są bohaterowie. Dzięki temu, mimo z gruntu narzuconej karykatury, film pozostaje wiarygodny i trzymający w napięciu. Szczególnie brawurowo wypada kreacja królowej Wiktorii przedstawionej jako pulchna miłośniczka wyrafinowanych dań, której najważniejszym celem życia, oczywiście poza jedzieniem, jest wybicie wszystkich piratów. Nietrafiony wydaje się jedynie dość mocno zajeżdżający smrodem dydaktycznym morał o przyjaźni i oddaniu, ale jednak wciąż pozostaje to film głównie dla dzieci, więc taki element zaistnieć musiał.

Pozytywna niespodzianka i być może całkiem mocny kandydat do Oskara dla najlepszej animacji. 

Stasierski_8