thor2

Porównanie ‚Thora’ do ‚Starcia Tytanów’ nie jest przypadkowe.

Oba filmy mierzą się z mitologią – ten pierwszy z nordycką, ten drugi z grecką. I jak ‚Starcie Tytanów’ przeszło do historii wyłącznie ze słynnego textu ‚RELEASE THE KRAKEN!!!’ wykrzyczanego przez Zuesa granego przez pana Schindlera czyli Liama Neesona, to cała reszta była wtórnym gatunkowym szuasem.

(http://www.youtube.com/watch?v=UKPD6ko90H0? – wspominany fragment w remixie)

‚Thor’ to takie ‚Starcie Tytanów’ w wersji HD, albo jak kto woli, na sterydach. Każdy element jest tu lepszy, nie oznacza to jednak, aby ‚Thor’ był filmem z innej ligi. To zaledwie kilka półek wyżej na hollywoodzkim regale produkcyjniaków. Nie wiem czy miał on tam się znaleźc biorąc pod uwagę bardzo nietypowy dobór reżysera. Kenneth Branagh bo o nim mowa, znany jest z reżyserii najlepszych Shakespearowskich ekranizacji takich jak chociażby ‚Henryk V’ czy ‚Hamlet’. Przydzielenie go do reżyserii komiksu Marvela jest niczym obsadzenie Ala Pacino w roli Kaczora Donalda. Szansa na ambitną intepretacje komiksu została jednak zaprzepaszczona.

Film jest bowiem wtórny, nie wnosi nic nowego do gatunku, dłuży się i nie zapewnia tyle rozrywki ile potencjalnie by mógł. Mnie osobiście w ogóle nie ruszyła fabuła. Niby fajny pomysł uwięzienia tytułowego Boga Piorunów w XXI wieku, ale nie pracuje to jak trzeba.

Chris Hemsworth (Thor) wygląda jak dopakowany skandynawski Brad Pitt i bardziej niż gra to obija mordy. Anthony Hopkins jako ‚Odyn Wszech Ojciec (sic!)’ bardziej śmieszy swoim patosem niż przekonuje do swoich racji. Zastanawia 2-wymiarowa rola Natalie Portman, której kreacja ogranicza się do robienia słodkich min i rzucania sucharów raz na jakiś czas. A jak już mowa o wymiarach to fakt, że film puszczany jest w 3D to jakiś srogi żart i wyzysk na wyższych cenach biletów. Film można obejrzec w 95% bez załozonych okularów i nie będzie żadnej rożnicy. Pozostałe 5% to efekty w 3D które na tle takiego ‚Avatara’ w ogóle nie robią wrażenia, pozostając praktycznie niezauważonymi.

Rzeczą zasługującą natomiast na uznanie to scenografie mitycznego Asgardu, które cieszą oko swoją bajecznością i oryginalnością. Muzycznie film jest raczej jałowy, coś tam leci w tle ale nie zapada w pamięc.

Puentując, ‚Thor’ to mierny zawodnik z filmowej stajni Marvela.

Sobolewski_6