Tom Hooper zawsze był reżyserem…hmm jakby to dobrze określić…na swój sposób perfekcyjnym. W jego najważniejszych filmowych, ale też telewizyjnych dokonaniach, wszystko było „idealne” – zdjęcia, kostiumy, aktorzy, charakteryzacja. Czasem udawało się tę pozorną idealność poprowadzić w rejony bardziej ryzykowne, jak przy okazji kontrowersyjnych, ale udanych Nędzników. Zwykle jednak Hooper wybierał drogi bezpieczne, jak z swoim zdobywcy Oskara Jak zostać królem. W przypadku Dziewczyny z portretu, filmu potencjalnie łamiącego niezrozumiałe tabu, wybrał najbezpieczniejszą w swojej karierze konwencję i przez to też najbardziej nudną.

Eddie Redmayne, zeszłoroczny zdobywca Oskara dla najlepszego aktora, gra w Dziewczynie z portretu Einara Wenegera. Einar był na początku XX wieku dobrze rokującym malarzem mieszkającym ze swoją żoną Gerdą (Alicia Vikander), także malarką, w Kopenhadze. Einar nie był jednak typowym mężczyzną tamtych czasów. Od początku czuł się źle ze swoim ciałem, wierząc, że powinien urodzić się kobietą imieniem Lili. W końcu zdecydował się na zmianę płci – była to pierwsza tego typu operacja w historii chirurgii.

To ona rządzi tym filmem - 2015 był rokiem Alicii Vikander!

To ona rządzi tym filmem – 2015 był rokiem Alicii Vikander!

Tom Hooper zabrał się w The Danish Girl (idiotycznie przetłumaczonej jako Dziewczyna z portretu) za tematykę trudną, kontrowersyjną, a przy okazji efektowną. Tematów transpłciowych kino amerykańskie dotyka rzadko. Dlaczego? Nie wiem, wydaje się, że teraz te kwestie weszły już absolutnie do mainstreamu. Pewnym tego odzwierciedleniem jest sposób ich prezentacji w książce Davida Ebershoffa i w samym filmie. Zarówno autor, jak i Tom Hooper wybrali najgorszą z możliwych konwencji. Z tematu, który mógłby stać się podstawą do nowego Brokeback Mountain, zrobiono prosty, bardzo bezpieczny melodramat. Ta perfekcja, z którą Tom Hooper podchodzi do swojej roli jako reżysera, w tym filmie się wyczerpała. Przez nią, nie ma w nim choćby jednego elementu, niuansu zrobionego pod włos. Zero tu ryzyka, które zastąpiono pięknymi, ale zaskakująco zdystansowanymi obrazkami. Przez to też trudno przejmować się przemianą głównego bohatera oraz miłością, niezrozumiałą dla wielu, którą do ostatnich dni obdarzała go żona. Ten dramat jest tak letni, tak mało emocjonalny, że zamiast poruszać, Hooper musi widzem manipulować, ale nawet pięknie dźwięki orkiestry Alexandre’a Desplata nic tutaj nie dają.

Obrazki piękne, filmu nie ma...

Obrazki piękne, filmu nie ma…

Eddie RedmayneAlicia Vikander jako jedyni starają się cokolwiek z tego czerstwego melodramatu zrobić. Co prawda, w przypadku Redmayne’a mamy powtórkę z zeszłego roku, kiedy film mu ukradła Felicity Jones, ale jednak jego rola Lili/Einara jest pewnym krokiem do przodu w stosunku do Hawkinga. Tam nie było za dużo aktorstwa, tutaj Redmayne udowadnia, że być może za coś tym zdobywcą Oskara jest. Filmem rządzi jednak zjawiskowa Vikander, która jest komediowa i dramatyczna jednocześnie, radosna i rozczarowana, współczująca i załamana. Trudno tę miłość w pewien sposób zdradzonej kobiety zrozumieć, ale Vikander jest w niej w ostatecznym rozrachunku wiarygodna. Co z tego, że gra z pewnością rolę główną, a jest nominowana do Oskara na drugim planie – Akademia wie lepiej. W jednym się jednak nie pomyliła – jej ulubieniec Tom Hooper zbłądził po raz pierwszy.

Tom, więcej odwagi! Z takim podejściem, niedługo nikt nie będzie chciał Twojego kina oglądać. Potrzeba Ci własnego głosu. Ładne obrazki nie wystarczą.

Stasierski_5