Dawid Ogrodnik o filmie „Wszystkie nasze strachy” [WYWIAD]

Wszystkie nasze strachy” to nagrodzony Złotymi Lwami w Gdyni film oparty na prawdziwych wydarzeniach z życia barwnej i łączącej skrajności postaci Daniela Rycharskiego – zaangażowanego katolika walczącego o odnowę duchową swojej społeczności oraz głęboko wierzącą osobę LGBTQ, która płynnie łączy wiarę i tęczę.

Film zostanie zaprezentowany w ramach retrospektywy Łukasza Rondudy na 26. MFF TAURON Nowe Horyzonty (23 lipca – 2 sierpnia we Wrocławiu, online do 9 sierpnia). Jesteśmy patronami medialnymi tego przeglądu. Więcej informacji znajduje się TUTAJ.

Z tej okazji publikujemy wywiad z Dawidem Ogrodnikiem, który Michał Hernes zrobił przy okazji premierowych pokazów filmu.

Michał Hernes: Wszystkie nasze strachy” to film oparty na faktach i na postaci Daniela Rycharskiego. Czy zagranie bohatera zainspirowanego tą postacią, to tym bardziej było dla pana duże wyzwanie?

Dawid Ogrodnik: Absolutnie nie. Daniel Rycharski wiedział, że był inspiracją do powstania tego filmu, bo część pokazanych w tej produkcji rzeczy nie została wzięta z jego życia. Luźno zainspirowaliśmy się tą osobą, a także jego twórczością i działalnością. Daniel nie brał udziału w procesie przygotowań do realizacji „Wszystkich naszych strachów”.

Jak wyglądały pańskie przygotowania do zagrania głównego bohatera?

To była długa droga. Najpierw poczułem, że Daniel Rycharski, którego miałem okazję poznać, to nie jest postać z naszego filmu. Zastanawiałem się nad tym, że jeżeli bohater jest Danielem Rycharskim, to nie powinienem go zagrać. Zacząłem rozmawiać z reżyserem o tym, żebyśmy zainspirowali się tą osobą do stworzenia alternatywnej postaci Daniela Rycharskiego. Chodziło o to, by stworzyć filmową fantazję o nim i problemach, które dogoniły ten film – sprawach związanych z LGBT, rodzicami na granicy i wieloma innymi przygnębiającymi problemami.

Jak przebiegał proces tworzenia tej postaci?

Przede wszystkim dyskutowałem z reżyserem o tym, jak pogłębić niektóre tematy, na przykład fragmenty rozmów z księdzem. Zależało nam na pogłębieniu pewnych znaczeń i rozważań o duchowości. Potem staraliśmy się ubrać to w słowa. Rozmawialiśmy także o problemach związanych z rolnictwem, nie tylko w Polsce. Zacząłem szukać informacji w internecie o tym, jak to wygląda w Unii Europejskiej i jakie problemy mają rolnicy na przykład we Francji. Odsetek samobójstw jest tam bardzo wysoki, podobnie jak w krajach Beneluksu. Uznałem, że warto w filmie zawrzeć szerszy kontekst dotyczący tego, co tam się dzieje i zacząłem jeden do jednego cytować przemówienia z protestów we Francji, Luksemburgu i Belgii. Potem skondensowaliśmy to do symbolicznych zdarzeń, że u nas zacznie się o samo. Mówię o przemówieniu na blokadzie dróg.

Pytanie jak sprawić, żeby grana przez pana osoba była wiarygodna.

Ta postać miała przemawiać do widzów za sprawą swoich ludzkich aspektów. Właśnie dlatego w trakcie pracy nad filmem dyskutowaliśmy o różnych zagadnieniach, dotyczących chociażby duchowości. Podam przykład – scena spowiedzi powstała na chwilę przed rozpoczęciem zdjęć. W trakcie jej tworzenia szukaliśmy mocnego uwarunkowania emocjonalnego, ale też skrótowości, bo gdybyśmy chcieli opowiedzieć o tych wszystkich problemach, wyszłaby z tego długa scena. Większość z nich objawia się więc nie w słowach, tylko w emocjach, które towarzyszą bohaterowi podczas jego wewnętrznej przemiany. W trakcie pracy nad tym filmem przyświecało mi motto związane z przemianą bohatera i jego prospołeczną działalnością. Brzmi ono: „jeżeli chcesz kogokolwiek zmieniać, to zacznij od samego siebie”. Wiąże się to z religijnością bohatera. Przypomniał mi się Chrystus, który szedł, ale wcale nie szukał ludzi. Wygłaszał pewne myśli i mówił co czuł, a ludzie sami postanowili za nim pójść. Jezus nie miał wobec nich oczekiwań. Poszliśmy za myślą, która objawiła się w trakcie sceny spowiedzi. To trudna droga, ale zaryzykowaliśmy takie ujęcie tej postaci. Myśleliśmy o tym, jak najwierniej i najgłębiej przybliżyć widzom warstwę emocjonalną tej osoby, żeby w trakcie seansu zadali sobie sobie pytania, które umykają nam w prozie codziennego życia, żeby skłonić ich do refleksji, by odbył się w nich wewnętrzny dialog. Piękno tego filmu polega na tym, że wraz z jego początkiem rozpoczynamy prywatną wędrówkę po swoim wnętrzu i swoich spostrzeżeniach.

Czy wierzy pan, że ten film może zmienić coś w ludziach?

Tego nie wiem. To moja bardzo subiektywna opinia, ale uważam, że nie da się zmusić ludzi do empatii i miłości – każdy przeżywa tą podróż samodzielnie. Jeżeli film skłoni kogoś do refleksji to super, a jeśli nie, to już jego problem.

Wspaniale, że dla pana to także była podróż.

Tak. W trakcie tworzenia tej postaci stanąłem przed wieloma wątpliwościami, chociażby dotyczącymi mojego zaangażowania w sprawy społeczne. Zastanawiałem się, na ile za słowami idą czyny, na ile chcę się angażować i na ile to ma znaczenie. Tak mi chyba zostało – nie mam oczekiwań i wymagań wobec innych, tylko wobec samego siebie.

Start typing and press Enter to search