W oczekiwaniu na pokaz filmu „Odyseja” (obejrzę go w Pradze w IMAX 70 mm) wracam pamięcią do dnia, w którym spełniły się moje kinofilskie marzenia.
„Christopher Nolan in Conversation” to cieszące się największym zainteresowaniem wydarzenie w historii British Film Institute, a sala NT 1 w BFI Southbank może pomieścić tylko 450 osób. Wciąż nie wierzę, że znalazłem się w gronie tych szczęśliwców, zwłaszcza że udało mi się to niemal w ostatniej chwili!
W związku z tak dużym zainteresowaniem tym wydarzeniem pracownicy BFI zdecydowali, że o udział w nim mogą ubiegać się tylko osoby, które wykupiły członkostwo w BFI, wspierając w ten sposób tę instytucję. Specjalnie dla nich zorganizowano ballot, czyli losowanie możliwości kupna biletu.
Zanim to ogłoszono, wykupiłem roczne członkostwo w klubie BFI, bo wiedziałem, że członkowie BFI zawsze mają pierwszeństwo w takich sytuacjach. Domyślałem się jednak, że w losowaniu szanse mam marne – to tak jakby wygrać szóstkę w totka. Na szczęście zorganizowano też pokaz „Tenet” z prelekcją Nolana w znacznie większej sali BFI IMAX i tam udało mi się bez problemu kupić bilet (ale dlatego, że jestem członkiem BFI).

Jeśli chodzi o „Nolan in Conversation” to nie miałem tyle szczęścia, ale zdecydowałem, że i tak polecę do Londynu, gdzie mogłem liczyć na darmowy nocleg i obfity posiłek u rodziny, a bilety lotnicze nie były drogie. Powtarzałem też sobie, że najwyżej będę się czaił na autograf lub zdjęcie z Nolanem.
Postanowiłem jednak, że do końca będę walczył. Gdy już byłem w Londynie, przyszedł do mnie mejl z informacją, że przeprowadzony został jeszcze jeden, finałowy ballot i że znów mi się nie poszczęściło.
Organizatorzy wciąż mieli jednak w zanadrzu kilka biletów i postanowili, że uruchomią dla członków klubu dodatkową sprzedaż telefoniczną – w dniu wydarzenia od godz. 11:30, na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Próbowałem się dodzwonić przez pół godziny – bez skutku.
Organizatorzy napisali w komunikacie, żeby nie pojawiać się w kinie w dniu wydarzenia, jeśli nie ma się biletu na któryś z pokazów, bo nie będzie żadnych kolejek ostatniej szansy.
Mimo wszystko pojawiłem się wcześniej w kinie i choć słyszałem od organizatorów, że wydarzenie jest wyprzedane i dostanie się na nie właściwie graniczy z cudem, to na dwie godziny przed początkiem wydarzenia udało mi się kupić bilet, na dodatek w piątym rzędzie. Sprawiło mi to wielką radość!
Zaraz potem podszedłem do miejsca, gdzie fani czekali na przyjazd Christophera Nolana. Udało mi stanąć przy barierce. Spodziewałem się większych tłumów, ale podejrzewam, że więcej fanów i łowców autografów udało się na światową premierę filmu „Diuna 2″, odbywającą się w tym samym czasie na londyńskim Leicester Square (swoją drogą też wziąłem udział w ballocie – w możliwości wejścia pod czerwony dywan. Wprowadzono taką zasadę, bo ludzie potrafili stać dniami i nocami przy czerwonym dywanie, żeby mieć jak najlepsze miejsce. Ja aż tak zdesperowany nie byłem).
Christopher Nolan podjechał autem na jakieś 10 minut przed rozpoczęciem wydarzenia. Był spóźniony, ale nie olał fanów – bardzo cierpliwie rozdawał autografy (na zdjęcia nie było czasu).
Wyznałem mu, że przyleciałem z Polski specjalnie dla niego. Złożył mi autograf na książce ze scenariuszem filmu „Tenet”, który szczerze uwielbiam. Nolan powiedział w prelekcji do tego filmu, że jest on kinowym doświadczeniem i żebyśmy nie próbowali zrozumieć tego filmu, tylko poczuli go.
Bardzo szanuję, że Nolan wybrał właśnie „Tenet” w taśmy 70 mm, bo bardzo chciał zobaczyć go w BFI IMAX (wcześniej nie miał okazji zobaczyć go w tym kinie, które uwielbia).
Na sali czekała na mnie kolejna niespodzianka – wszyscy widzowie „Nolan in Conversation” dostali nowe wydanie książki „The Nolan Variations”, uzupełnione o rozdział o filmie „Oppenheimer”.
Organizatorzy przygotowali niespodziankę nie tylko dla widzów, ale też dla Nolana – w trakcie wydarzenia pokazywali fragmenty jego filmów wyświetlane z taśmy 35 mm. Podkreślili, że fragmentów filmów się w ten sposób w kinach nie pokazuje, ale dla Nolana zrobili wyjątek. Zobaczyliśmy fragmenty „Memento”, „Mrocznego Rycerza”, „Interstellar” i „Oppenheimera”, a Nolan oglądał je z wielką przyjemnością.
Mnie Nolan urzekł zaś swoją miłością i pasją do kina, a przede wszystkim – skromnością i bezpretensjonalnością. Prowadząca zapytała go jak zmienił się jego odbiór filmu „2001: Odyseja kosmiczna”, który najpierw obejrzał jako dzieciak. Prowadząca była ciekawa, czy po latach lepiej go zrozumiał. Nolan odparł, że nie – że wciąż odbiera go w ten sam sposób i podobnie nie rozumie.
Nolan wyznał też, że zawsze sam pisze ostatni draft wszystkich swoich scenariuszy – dotyczy to także filmu „Bezsenność”. Pierwszą wersję scenariusza napisała Hillary Seitz, potem pracowali nad nim wspólnie, ale ostatni draft napisał już sam Nolan. Mimo wszystko uznał, że jej wkład w pisanie scenariusza był tak duży, że tylko ona zostanie wymieniona jako scenarzystka.
Reżyser „Mrocznego Rycerza” opowiadał także o swojej fascynacji technologią IMAX – że zafascynował się nią, gdy oglądał filmy dokumentalne w tym formacie. Kiedy nakręcił „Batman: początek” to próbował przeformatować ten film tak, by można go oglądać w IMAX. Nie wyszło to jednak najlepiej, więc zrezygnował z tego pomysłu.
Do tematu wrócił, gdy realizował „Mrocznego Rycerza” – zapytał władze IMAXA, czy może skorzystać z tych ciężkich kamer, które wykorzystywano do kręcenia filmów dokumentalnych, na przykład w kosmosie albo w głębi Oceanu. Reszta jest historią.
W trakcie wydarzenia Nolan został zapytany o to, czy wyreżyseruje kiedyś horror. Odparł, że to bardzo filmowy gatunek i że w horrorach można sobie pozwolić na więcej, niż w innych hollywoodzkich produkcjach. Reżyser zwrócił uwagę na to, że „Oppenheimer” ma w sobie elementy horroru.
Czy reżyser „Memento” wyreżyseruje film grozy? Nolan nie ukrywa, że taka produkcja wymaga naprawdę wyjątkowego pomysłu, a jeszcze na taki nie wpadł.
Cóż, skoro udało mi się dostać na „Nolan in Conversation”, to nie ma rzeczy niemożliwych, więc jestem przekonany, że Nolan w końcu zrealizuje horror. Wszak wielokrotnie udowodnił już, że w kinie możliwie jest wszystko – wszak to medium, w którym rewelacyjnie można pokazać chociażby inwersję.



