„Chciałbym, żeby widzowie rozkoszowali się tym światem, humorem i drogą bohatera. Film, a szczególnie jego końcówka, ma też różne interpretacje, więc proszę pozwolić sobie na własną” – mówi Michał Toczek, reżyser „Spiritus sanctus”, który będzie można zobaczyć w ramach Shortlisty na 26. MFF TAURON Nowe Horyzonty. Więcej informacji o festiwalu znajduje się TUTAJ.
Tak opisał ten film Piotr Czerkawski, selekcjoner Shortlisty:
„Michał Toczek nakręcił komedię o poszukiwaniu Absolutu. Inna sprawa, że Bogdan z prezentowanego premierowo na MFF w Cannes Spiritus sanctus zadowoliłby się jakimkolwiek wysokoprocentowym trunkiem. Pięćdziesiąte urodziny żony zbliżają się w końcu wielkimi krokami, a ciepła rodzinna atmosfera nie stworzy się sama. W swoich wysiłkach na rzecz zdobycia alkoholu bohater trafia jednak na najpotężniejszego przeciwnika z możliwych – Jana Pawła II, którego pielgrzymka pociągnęła za sobą nakaz prohibicji. Zdeterminowany Bogdan próbuje oszukać system na 2137 sposobów, a w międzyczasie doświadcza – charakterystycznej dla każdego Polaka czasu transformacji – mieszanki mistycznych uniesień, wielkich nadziei i gorzkich rozczarowań”.
Michał Hernes; Jaka była geneza anegdotycznego pomysłu na film „Spiritus sanctus”?
Michał Toczek: Z pomysłem przyszedł scenarzysta filmu Adam Porębowicz. Od razu wspólnie uznaliśmy, że to ciekawy pomysł na krótką filmową anegdotę. Studio Munka daje szansę na stworzenie filmów do 30 minut więc stwierdziliśmy – czemu nie? Ten pomysł, oprócz swojej przewrotności, miał również potencjał na coś o szerszym kontekście. Jest transformacja, są symbole narodowe, ale jest też sacrum i profanum. Pomyśleliśmy – na krótki film to bardzo dobry punkt startu.
Jak opowiedzieć o tym wszystkim w krótkim metrażu? Czy to było wyzwanie?
Bardzo duże. Film kręciliśmy tylko przez 3 dni zdjęciowe. Tak na prawdę masz mało elementów, którymi możesz „grać”. Była to łamigłówka.
Czy spodziewał się Pan, że Pański film trafi najpierw do Cannes, a potem na 26. MFF Nautor Nowe Horyzonty?
Jeśli chodzi o selekcję do Cannes, to tego chyba nikt się nie spodziewał. Ja nawet nie oczekiwałem na wynik selekcji – doświadczenie uczyło, że selekcja na topowy festiwal graniczy z cudem. Jednak najwyraźniej selekcjonerzy coś w naszym filmie dostrzegli. Na Nowych Horyzontach pokazywałem swój poprzedni film „Być kimś”, więc tutaj szanse były większe. Wiem, że Nowe Horyzonty mają „naoglądaną” i wybredną publiczność, stąd obawa jak film zostanie przyjęty we Wrocławiu. Mam nadzieję, że przypadnie publiczności do gustu.
To jak spróbowałby Pan zachęcić tą publiczność, żeby dała szansę Pańskiemu filmowi?
Haha! Chciałbym, żeby widzowie rozkoszowali się tym światem, humorem i drogą bohatera. Film, a szczególnie jego końcówka, ma też różne interpretacje, więc proszę pozwolić sobie na własną.
Podczas poprzednich debat na MFF TAURON Nowe Horyzonty była mowa o tym, że głównym obiegiem dla shortów muszą pozostać festiwale. Co sądzi Pan o tej opinii? Czy faktycznie to najlepsze rozwiązanie/najlepsza droga?
Spotkałem się też z opinią, że ze względu na coraz mniejszą koncentrację będziemy chętniej oglądać krótkie filmy (np. w internecie). Nie uważam, że tak się wydarzy. Prawdopodobnie będziemy oglądać więcej krótkich form, ale takich bardziej w stylu pionowych docu-drama niż prawdziwych filmów krótkometrażowych. Shorty, które są pokazywane np. na Nowych Horyzontach wymagają skupienia, więc festiwal i sala kinowa pozostaje dla nich najbardziej naturalnym miejscem. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że platformy VOD stworzą więcej przestrzeni dla tego typu filmów – byłoby dobrze, gdyby były dostępne dla szerszej grupy odbiorców. Ale nie wierzę, że będziemy je oglądali na smartfonach podczas podróży pociągiem. To nie miałoby sensu.
Pokaz „Spiritus sanctus”, na 26. MFF TAURON Nowe Horyzonty to dalszy ciąg pięknej historii tego filmu. Czy macie aspiracje i fundusze, by powalczyć o nominację do Oscara?
Nie sądzę, żeby film był w typie tych Oscarowych, więc w o góle o tym nie myślałem. Ale może coś nas zaskoczy.