Poznaliśmy program tegorocznego, 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Berlinale. Jak co roku selekcja obejmuje filmy z przeróżnych części świata – od Europy, po Afrykę, czy nawet Australię. Berliński festiwal od lat szczyci się promowaniem społecznie i politycznie zaangażowanego kina, więc pewnie i w tym roku czeka nas przegląd tematów rozpalających światowe czołówki gazet podjętych przez filmowców. Zbiór nazwisk na papierze może nie wydaje się zbytnio imponujący, jednak liczę na wiele zaskoczeń i odkryć, które w następnych miesiącach z pewnością zagoszczą również na polskich ekranach kinowych. Przeglądając program postanowiłem wybrać kilka tytułów, których recenzji będę szczególnie wypatrywał podczas zbliżającego się Berlinale – dumnie noszącego miano jednego z trzech najważniejszych europejskich festiwali.
Konkurs główny
Tegoroczna stawka walcząca o Złotego Niedźwiedzia obejmuje aż 22 filmy (przeważnie konkursowa selekcja zamykała się w przedziale 18-20). Wielkość konkursu zbliżyła się tym samym do rozmiarów canneńskiej imprezy, a i nie brakuje twórców, którzy walczyli wcześniej również o Złotą Palmę. Największymi nazwiskami są z pewnością Węgier Kornél Mundruczó, który do Berlina przywiezie film zatytułowany „At the Sea” z Amy Adams w roli głównej, a także Brazylijczyk Karim Aïnouz, którego nowy obraz „Rosebush Pruning” posiada iście gwiazdorską obsadę (Elle Fanning, Pamela Anderson, czy według najnowszych plotek przyszły James Bond – Callum Turner). Do tego grona osobiście dodałbym jeszcze singapurskiego reżysera Anthony’ego Chena, którego doskonałe „Ilo Ilo” oraz „Przełamując lody” zostały świetnie przyjęte przez światową krytykę. Spodziewam się kina opowiadającego o rodzinie przepełnionego czułością oraz z piękną warstwą wizualną. A jak już jesteśmy przy warstwie wizualnej to nie sposób nie wspomnieć o intrygująco zapowiadającym się anime „A New Dawn” wybitnego animatora Yoshitoshi Shinomiya, który współpracował między innymi przy produkcji „Your Name” Makoto Shinkaia. Pierwsze kadry wyglądają olśniewająco i niezwykle cieszę się, że animacje również mogą walczyć o nagrody i nie są spychane do pobocznych sekcji. Jednak z konkursowej stawki najbardziej czekam na „Dao”, czyli najnowszy projekt francusko-senegalskiego reżysera Alaina Gomisa. Usłyszałem o nim zeszłego roku w kontekście canneńskich plotek, jednakże ostatecznie został tam odrzucony przez swój monstrualny metraż (oscylujący wtedy w granicach pięciu godzin). Jestem szalenie ciekawy czy Gomis mocno przemontował go skracając do przystępniejszej formy czy zostawił w takiej formie jak zeszłoroczna wersja. Mam przeczucie, że ten obraz okaże się czymś dużym – i dosłownie i w przenośni.
Pozostałe sekcje
Patrząc na inne sekcje – takie jak Berlinale Special, Panorama czy moje ulubione Forum – można dostrzec kilka tytułów, które przyciągają nazwiskami ich twórców. W Berlinale Special z pewnością na uwagę zasługuje „The Blood Countess”, czyli wampirze kino Ulrike Ottinger z Isabelle Huppert w roli głównej, a także serial dokumentalny Marka Cousinsa o, nomen omen, historii filmów dokumentalnych „The Story of Documentary Film”. W sekcji Panorama znajduje się natomiast jeden z moich najbardziej oczekiwanych filmów roku – „The Moment”. To mockument o fenomenie „brat” Charli xcx, o jej trasie koncertowej oraz o życiu gwiazdy pop. W obsadzie między innymi Alexander Skarsgård, Rosanna Arquette i oczywiście one and only Charli xcx. Szokująco w berlińskim konkursie nie pojawił się ulubieniec Hong Sang-soo. Jego nowy projekt „The Day She Returns” pojawił się bowiem w sekcji pozakonkursowej. Być może dlatego, że zapowiada się na bardzo skromny, kameralny obraz skupiony na kilku postaciach. Liczę na solidną dawkę soju. W sekcji Forum, prezentującej zwykle mocno eksperymentalne formy filmowe, będzie można obejrzeć między innymi „Eight Bridges” Jamesa Benninga, którego opis fabuły wyraża więcej niż tysiąc słów – It seems to be the time to consider bridges. Wśród kilkudziesięciu tytułów moją uwagę przyciągnął również nowy film dobrze znanego nowohoryzontowej publiczności Nicolása Peredy „Everything Else Is Noise”, a także obraz indonezyjskiego mistrza kina grozy (którego pewnie możemy oczekiwać na Pięciu Smakach) Joko Anwara „Ghost in the Cell”. Na zakończenie warto dodać jeszcze najnowszy dokument Rithy’ego Panha, czyli kambodżańskiego reżysera nominowanego do Oscara za „Brakujące zdjęcie”.
Mam nadzieję, że część z tych filmów będzie można obejrzeć w lipcu podczas Nowych Horyzontów we Wrocławiu, a część po prostu w dystrybucji kinowej. Zapowiada się prawdziwa filmowa uczta.
Autor: Mateusz Rot