Jakie jest pięć najlepszych dokumentów roku według Akademii Filmowej?

Niewątpliwie jedną z najistotniejszych społecznie kategorii na Oscarach jest ta wyróżniająca pełnometrażowe filmy dokumentalne. To właśnie ona, niczym soczewka, skupia najważniejsze tematy nurtujące współczesny świat, często wykraczające poza problemy samych Stanów Zjednoczonych. To również ta kategoria (poza filmami krótkometrażowymi), którą chyba najtrudniej wytypować przed nominacjami, bowiem branża dokumentalna często nie patrzy na wszelkich prekursorów wytyczających siłę poszczególnych tytułów, tylko wybiera po swojemu. Prawie co roku mamy sytuację, w której teoretyczny faworyt nie dostaje później nominacji bądź nawet nie pojawia się na shortliście. W tym sezonie takim ulubieńcem krytyków był dokument Julii Loktev „My Undesirable Friends: Part I – Last Air in Moscow”. Ten pięciogodzinny film zdobył szereg wyróżnień (w tym tzw. trifectę krytyków NYFCC/LAFCA/NSFC), jednak członkowie Akademii zdecydowali się pominąć go w finałowej piątce. Nominację zdobyli za to: „Prawo Alabamy” produkcji HBO, „Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle” dystrybuowane przez Apple TV+, netflixowa „Idealna sąsiadka”, „Cięcie skał”, a także „Pan Nikt kontra Putin” dostępny w polskich kinach od 27 lutego dzięki Against Gravity. W dzisiejszym tekście opowiem, który z nich najbardziej trafił w moje gusta, a także postaram się wytypować kto za trochę ponad miesiąc zgarnie statuetkę podczas oscarowej gali.

Prawo Alabamy, reż. Andrew Jarecki, Charlotte Kaufman – to porażające kino o nadużywać i nieprawidłowościach w systemie więziennictwa w stanie Alabama. Składający się z przemyconych nagrań z telefonów komórkowych, pokazujący okrutne traktowanie skazanych (często podsycane dodatkowo rasistowskimi pobudkami) przez strażników. Bestialska przemoc doprowadziła do śmierci więźnia Stevena Davisa, któremu zadedykowany jest ten film. Obraz Jareckiego i Kaufman otwiera oczy na zagadnienia często spychane na dalszy plan, oddaje głos osobom, którym ten głos odebrano. Jednocześnie unika moralizatorstwa i łatwego stawiania wniosków. Pokazuje problem i skłania do myślenia. Dziennikarski reportaż w słusznej sprawie.

Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle, reż. Ryan White – nie ukrywam, że pojawienie się tego dokumentu w stawce najbardziej mnie zaskoczyło. Tak intymna historia w nim przedstawiona rzadko zostaje doceniania przez tę branżę. Opowiada o dwójce poetek i aktywistek LGBT, które mierzą się z nieuniknioną śmiercią jednej z nich w wyniku choroby nowotworowej. W sierpniu 2021 roku u Andrei Gibson zdiagnozowali raka jajnika i film skupia się na relacji jej ze swoją życiową partnerką Megan Falley, która wspierała Gibson aż do ostatnich chwil życia. Obraz White’a trochę ucieka się do prostych chwytów mających na celu wyciśnięcie łez u widza i przez to trochę mam z nim problem. Według mnie reżysersko jest to najsłabszy film z całej stawki, ale może taki życiowy tytuł też musiał znaleźć się wśród nominowanych.

Idealna sąsiadka, reż. Geeta Gandbhir – prawdopodobny zwycięzca Oscara. Już podczas zeszłorocznego festiwalu Sundance film ten został okrzyknięty faworytem do statuetki, a późniejsze informacje o wykupieniu praw do dystrybucji przez Netflixa tylko potwierdziły ten status. Zrealizowany w oryginalny sposób wykorzystując nagrania z policyjnych kamerek z interwencji pokazuje spór Susan Louise Lorincz z czarnoskórymi dziećmi bawiącymi się niedaleko jej mieszkania. Kobieta przez lata narzekała na rzekomy nieznośny hałas dobiegający do jej okien. Pewnego dnia w szale zastrzeliła czarnoskórą sąsiadkę tłumacząc się, że bała się o swoje życie. Film Gandbhir z pewnością jest jednym z najgłośniejszych i najczęściej oglądalnych dokumentów ostatnich lat.

Cięcie skał, reż. Mohammad Reza Eyni, Sara Khaki – skromny, irański film przedstawiający losy Sary Shahverdi będącej pierwszą radną swojej wsi. Pokazana jest jej heroiczna walka z patriarchatem narzuconym przez irański reżim. Jej misją dodatkowo jest uczyć dziewczynki jazdy na motocyklu (będącego symbolem wolności), a także blokowaniem ustawionych dziecięcych małżeństw. Dokument ten, poza nośnym tematem, posiada też naprawdę dobrą realizację, a szczególnie zdjęcia. Pod tym względem z pewnością mocno wyróżnia się na tle pozostałych. Jednak trochę zabrakło mi w tym jakiejś większej myśli – zostawił mnie z poczuciem obojętności. Mam wrażenie, iż ważny problem jakim jest patriarchat w Iranie nie wybrzmiał w swoim pełnym wymiarze.

Pan Nikt kontra Putin, reż. David Borenstein, Pavel Talankin – na zakończenie zostawiłem sobie mojego osobistego faworyta. Kino pokazujące szlachetnego i niesamowicie odważnego człowieka sprzeciwiającego się indoktrynacji dzieci w rosyjskich szkołach, którym wpajana jest ideologia militaryzacji narodu po wybuchu wojny na Ukrainie. Nauczyciel Pasha samotnie stara się wyrazić bunt przeciwko systemowemu narzucaniu przekłamanej wersji wydarzeń. Film duetu Borenstein/Talankin pokazuje współczesną Rosję taką, jaką jest – pełną propagandy, kłamstwa i wszechobecnego wojska. Ten film po prostu trzeba obejrzeć. Dobrze, że istnieją jeszcze tacy ludzie, którzy mają odwagę sprzeciwiać się systemowi opartemu na wpajaniu chorych, mocarstwowych ideologii.

Autor: Redakcja

Start typing and press Enter to search