„Wkurza mnie, że portale tracą z pola widzenia sukcesy polskich shortów”[WYWIAD]

„Twórcy i twórczynie tych filmów buntują się przeciw kinu, które jest przewidywalne, anemiczne, ograniczające się do powielania skostniałych schematów. A o czym marzą? Kto wie, może chcą od losu prezentów praktycznych: lepszych warunków pracy, większych budżetów, należnego rozgłosu towarzyszącego sukcesom” – mówi nam Piotr Czerkawski, selekcjoner Shortlisty 24. MFF Nowe Horyzonty. Program festiwalu znajduje się TUTAJ.

Michał Hernes: „Koalicja buntowników i marzycieli” – takie jest hasło Shortlisty na 24. MFF Nowe Horyzonty. Zastanawiam się, przeciwko czemu się buntują i o czym marzą.

Piotr Czerkawski: Trzeba by zapytać samych twórców, ja mogę tylko snuć śmiałe fantazje, nieodpowiedzialne spekulacje i niezobowiązujące podejrzenia. Wynika z nich, że buntują się przeciw kinu, które jest przewidywalne, anemiczne, ograniczające się do powielania skostniałych schematów. A o czym marzą? Kto wie, może chcą od losu prezentów praktycznych: lepszych warunków pracy, większych budżetów, należnego rozgłosu towarzyszącego sukcesom (to donkiszoteria, wiem, ale wkurza mnie, że nawet – przepraszam za wyrażenie – branżowe portale tracą z pola widzenia sukcesy polskich shortów na najważniejszych międzynarodowych festiwalach). Filmowcy, którzy nie przekroczyli jeszcze trzydziestki, marzą też pewnie o Nagrodzie im. Zuzanny Jagody Kolskiej, bo to ładna statuetka i przyzwoite pieniądze.

Napisałeś, że „jeśli na gruzach starego porządku – naznaczonego przez nierówności, uprzedzenia i niesprawiedliwość – powstanie nowy świat, nie miałbym nic przeciwko temu, by za jego urządzanie wzięli się twórcy shortlistowych filmów”. Jak myślisz – jak wyglądałby ten świat?

Piotr Czerkawski: Byłby pewnie bardziej tolerancyjny, mniej schierachizowany, zabawniejszy, w knajpach leciałaby lepsza muzyka, a piwo byłoby wciąż zimne… Kończę, bo rozmarzyłem się i zaraz wyjdzie mi z tego druga „Filandia”.

Jaki obraz świata wyłania się z filmów twórczyń i twórców tegorocznej Shortlisty?

Piotr Czerkawski: Jakżeby inaczej, złożony, kapryśny, stworzony raczej do gier zespołowych niż sportów indywidualnych. Cieszy mnie, że w tegorocznym programie znalazło się tak wiele filmów o przyjaźni. Jeśli trzeba już wierzyć w jakąś wartość, ta nie wydaje mi się najbardziej bezsensownym wyborem.

Kim są bohaterowie i bohaterki tych produkcji?

Piotr Czerkawski: Rzekami, samochodami, przebranymi za niemowlęta kosmitami… Ogólnie rzecz biorąc outsiderami i bardzo dobrze, bo jeśli ktoś nie czuje się w jakikolwiek sposób niedopasowany do rzeczywistości, to pewnie nie ma z nim o czym gadać.

Jak przebiegała selekcja filmów do Shortlisty?

Piotr Czerkawski: Systematycznie i długotrwale. Choć oficjalnie ruszyliśmy z naborem w styczniu, dyskretnie przeprowadzałem selekcję już od jesieni, przeglądając katalogi zaprzyjaźnionych festiwali i nagabując organizatorów, którzy dla świętego spokoju w końcu przesyłali mi linki, za co serdecznie w tym miejscu dziękuję. W ten sposób obejrzałem ponad trzysta filmów i wybrałem spośród nich dwadzieścia choć mógłbym i drugie tyle, bo to był dobry rok.

W trakcie festiwalu odbędzie się debata pt. „Jak kręcić filmy krótkometrażowe poza systemem i nie zwariować?”. No właśnie – jak?

Piotr Czerkawski: Gdybym już wiedział, to pewnie zamiast z tobą rozmawiać, właśnie kręciłbym film. Mam nadzieję, że rąbek tajemnicy zostanie uchylony w trakcie debaty, zwłaszcza że będzie uczestniczyć w niej producentka „Niespakowanych rzeczy”, shortlistowego filmu, którego twórcy zrealizowali go w ramach specjalnie założonej kooperatywy i chyba wyszli z całego procesu bez szwanku, bo pracują już nad następnym projektem.

Start typing and press Enter to search