Po premierze „Najgorszego człowieka na świecie” Joachim Trier przebił barierę reżysera znanego tylko i wyłącznie bańce śledzącej kino festiwalowe i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców europejskiego kina. Jego obraz co prawda nie wygrał Oscara – bo trafił na jeszcze doskonalsze „Drive My Car” – jednak Trier poza kategorią filmu zagranicznego otrzymał również nominację za najlepszy scenariusz oryginalny. Tytuł ten miał szczególny odbiór wśród młodej publiczności 20-30 latków stając się wręcz generacyjnym filmem pokolenia Y i Z. Nie dziwi więc fakt, iż w promocję nowego dzieła Joachima Triera włączyła się sama Charli xcx będąca silnym popkulturowym głosem tych pokoleń. Podczas jej występu na zeszłorocznej Choachelli żegnając się z publicznością wyświetliła szereg filmowych twórców – w tym między innymi nazwisko Triera – sugerując, iż pora zakończyć „brat summer”, a rozpocząć „Joachim Trier summer”. Jak widać słowa Charli okazały się prorocze, bowiem miesiąc po koncercie „Wartość sentymentalna” wyjechała z Cannes z nagrodą Grand Prix (drugie miejsce), a także z 19-minutowymi owacjami na stojąco podczas oficjalnej premiery, natomiast parę tygodni temu zdobyła aż 9 nominacji do Oscara w tym za najlepszy film oraz reżyserię. W porównaniu z „Najgorszym człowiekiem na świecie” nowe dzieło Triera imponuje jeszcze większą reżyserską dojrzałością oraz mistrzowską ręką do prowadzenia aktorów przez meandry ludzkich relacji.
Norweski reżyser w pierwszej scenie przedstawia cichego, i w gruncie rzeczy, najważniejszego bohatera „Wartości sentymentalnej” – domu rodzinnego. W kilku zdaniach oraz quasi-dokumentalnych ujęciach mamy zarysowaną historię budynku, który od pokoleń jest świadkiem momentów prawdziwego szczęścia, ale także dramatycznych wydarzeń z życia rodziny Borgów. Sekwencja ta od razu skojarzyła mi się z „Here” Roberta Zemeckisa, jednak w tamtym przypadku koncept opowiedzenia historii z perspektywy domu legł w gruzach nieudolnych prób amerykańskiego twórcy. Trier w swoim obrazie wprowadza wątek autotematyzmu, bowiem postać Gustava granego przez Stellana Skarsgårda to reżyser filmowy (od kilkunastu lat nie nakręcił nic nowego), który przyjeżdża do domu rodzinnego na pogrzeb swojej żony. Podczas uroczystości spotyka dawno niewidziane córki – Norę i Agnes – mające do niego żal, iż porzucił je w pogoni za karierą. Nora (znana z „Najgorszego człowieka na świecie” Renate Reinsve) to aktorka teatralna, a Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) niegdyś dziecięca gwiazda kina, która porzuciła świat filmu by prowadzić spokojniejsze życie. Ojciec proponuje Norze zagranie głównej roli w jego nowym, długo wyczekiwanym filmie posiadającym wątki autobiograficzne, jednak ta odmawia ze względu na trzymaną od lat głęboką urazę do niego. Podczas jednego z festiwali, na którym prezentowana jest retrospektywa filmów Gustava spotyka on amerykańską aktorkę Rachel Kemp (Elle Fanning) zafascynowaną nie tylko jego filmami, ale i osobowością reżysera. Gustav nieśmiało pyta ją o zagranie roli wcześniej zaproponowanej córce, a Rachel pełna entuzjazmu od razu zgadza się na angaż. Właśnie wokół relacji tej czwórki bohaterów zawiązana jest cała fabuła „Wartości sentymentalnej”.
Nowy obraz Joachima Triera jest niczym penetrator sukcesywnie przebijający emocjonalny pancerz, by na samym końcu trafić wprost do serca. To wybitny konglomerat myśli opowiadający o tym ile trzeba poświęcić by zostać sługą sztuki. Unoszący się w nim duch Ingmara Bergmana jest wręcz namacalny. Całość przypomina bowiem najlepsze dokonania legendarnego szwedzkiego reżysera, który jak nikt inny potrafił rozprawiać o ludzkich relacjach, czy konfliktach wynikających z życiowych decyzji. Chyba takim najbardziej trafnym odniesieniem „Wartości sentymentalnej” jest zapewne „Jesienna sonata” posiadająca praktycznie taki sam punkt wyjścia o głębokim żalu córki wynikającym z porzucenia jej przez rodzica dla kariery (Trier jedynie zmienił medium sztuki z muzyki na film). Uwspółcześniona wersja jednak zdaje się szukać szczęśliwszego, opartego na nadziei zakończenia. Tam gdzie Bergman dociskał widza jeszcze większą dawką depresyjnych tematów, Trier spogląda na lepszą stronę człowieczeństwa. Dąży do znalezienia iskry zapalającej płomień pojednania rodzinnych stosunków. Z pomocą przychodzi sztuka (film) i dom – to w nich rodzina Borgów znajduje ratunek. Norweski reżyser wierzy w siłę sztuki potrafiącą zmieniać nas na lepszych. I ja również chcę w nią wierzyć.
Serdecznie zapraszamy na pokaz przedpremierowy „Wartości sentymentalnej” 3 lutego o 18:30 w ramach naszego DKF „Centrum” w Dolnośląskim Centrum Filmowym.
Autor: Mateusz Rot