Z niedzieli na poniedziałek (11 stycznia) poznamy laureatów Złotych Globów. Galę rozdania ponownie poprowadzi stand-uperka Nikki Glaser, a całość transmitowana będzie przez amerykańską telewizję CBS, a także na platformie streamingowej Paramount+. Tegoroczna stawka obejmuje 36 tytułów w tym silna reprezentacja filmów spoza USA – w szczególności „Wartość sentymentalna” Joachima Triera oraz nagrodzony Złotą Palmą w Cannes „To był zwykły przypadek” Jafara Panahiego. W dzisiejszym tekście postaram się przewidzieć zwycięzców najważniejszych globowych kategorii biorąc pod uwagę siłę nominowanych filmów oraz ról aktorskich w trwającym już kilka miesięcy sezonie nagród.
Najlepszy dramat
Mocna stawka sześciu filmów, które prawdopodobnie będą nominowane też w głównej kategorii na Oscarach (a przynajmniej cztery z nich na pewno). Patrząc na szerszy obrazek walka o statuetkę za najlepszy dramat powinna rozegrać się pomiędzy dwoma tytułami – „Grzesznikami”, a „Hamnetem”. Te dwa obrazy, przynajmniej tak się wydaje, generują najwięcej pasji, a to właśnie ona w systemie głosowania Złotych Globów ma kluczowe znaczenie (w przeciwieństwie do Oscarów, na których w głównej kategorii decyduje preferencyjny system). Zatem wygrywa film nie najmniej dzielący, a najbardziej lubiany. Mając to na uwadze postawiłem na dwa filmy, które pokazują w sezonie duże emocjonalne zaangażowanie. „Grzesznicy” wydają się teraz silnym numerem dwa w ogólnym oscarowym wyścigu, a „Hamnet” (choć na razie lekko uśpiony) wygrał głosowanie publiczności w Toronto, a także na wielu innych festiwalach. Natomiast tytułem, który może zaskoczyć i pokonać dwójkę faworytów jest „Wartość sentymentalna”, która na etapie nominacji pokazała, że nie można lekceważyć tego filmu.
Wygra: Grzesznicy
Może wygrać: Hamnet
Potencjalna niespodzianka: Wartość sentymentalna
Najlepsza komedia lub musical
Tutaj sytuacja wydaje się znacznie prostsza. Mamy bowiem wyraźnego faworyta, który niczym czołg taranuje pozostałych konkurentów w sezonie nagród. Mowa oczywiście o „Jednej bitwie po drugiej” Paula Thomasa Andersona, która póki co zdobywa szturmem wszystkie najważniejsze rozdania – jako czwarty film w historii wygrało cztery najważniejsze koła krytyków NBR/NYFCC/LAFCA/NSFC. Spośród nominowanych w tej kategorii widzę w zasadzie tylko jeden film, który stwarza jakieś zagrożenie. To „Wielki Marty”, który po niedawnej premierze kinowej nabiera wiatru w żagle. Ale nie przewiduję, żeby nowe dzieło PTA tak nagle osłabło. Ten rok po prostu należy do niego.
Wygra: Jedna bitwa po drugiej
Może wygrać: Wielki Marty
Potencjalna niespodzianka: brak
Najlepsza reżyseria
Walka o statuetkę powinna rozegrać się pomiędzy trzema nazwiskami, choć faworyt jest dość mocny. Paulowi Thomasowi Andersonowi zagrozić może Ryan Coogler albo… Jafar Panahi. Dlaczego zatem nie stawiam na „To był zwykły przypadek” w dramacie? Nie wydaje mi się, żeby sam film był tak mocno doceniony, ale Panahi ma za sobą narrację reżysera skazanego wyrokiem podyktowanym przez irańskie władze. Dlatego nie zdziwię się gdyby Panahi nagle wyskoczył i pokonał wyżej wymienioną dwójkę. Zatem procentowo dałbym teraz 70% szans na wygraną PTA, 20% na Cooglera, a 10% dla Panahiego.
Wygra: Paul Thomas Anderson, Jedna bitwa po drugiej
Może wygrać: Ryan Coogler, Grzesznicy
Potencjalna niespodzianka: Jafar Panahi, To był zwykły przypadek
Najlepsza aktorka w dramacie oraz najlepsza aktorka w komedii lub musicalu
Jak w kategorii najlepszej aktorki w dramacie jest już praktycznie pozamiatane i Jessie Buckley po prostu wygrywa statuetkę (no chyba, że jakimś cudem Renate Reinsve wyprzedzi ją na ostatniej prostej) tak w drugiej kategorii sprawa wygląda znacznie ciekawiej, bowiem poza Hudson i Erivo praktycznie każda z Pań ma realnie szansę na wygraną. Chase Infiniti gra w najmocniejszym filmie, Amanda Seyfried ma wybitnie efektowną rolę, Emma Stone gra w filmie nominowanym w głównej kategorii, a Rose Byrne jest faworytką wszelkich kół krytyków. Która z nich zatriumfuje? Według mnie Rose Byrne, ale tutaj wszystko będzie blisko i do końca nie można być niczego pewnym.
Wygra: Jessie Buckley, Hamnet / Rose Byrne, Kopnęłabym cię, gdybym mogła
Może wygrać: Renate Reinsve, Wartość sentymentalna / Chase Infiniti, Jedna bitwa po drugiej
Potencjalna niespodzianka: brak / Emma Stone, Bugonia
Najlepszy aktor w dramacie oraz najlepszy aktor w komedii lub musicalu
Kolejne dwie kategorie, które są dość otwarte. W dramacie postawiłbym na dwójkę Wagner Moura (brazylijski aktor znany szerszej publiczności dzięki jego interpretacji Pablo Escobara w serialu „Narcos”) oraz Michael B. Jordan za podwójną rolę w „Grzesznikach”. Idąc tropem zeszłorocznego zwycięstwa Fernandy Torres stawiam na Mourę ze względu na liczną reprezentację brazylijskich członków stowarzyszenia głosującego na Złote Globy. Natomiast w kategorii komedii lub musicalu mamy aż trzech kandydatów. Timothée Chalamet wygląda na faworyta, ale za jego plecami czają się Leonardo DiCaprio oraz Ethan Hawke. Za Chalametem stoi wybitna (być może nawet najlepsza w tym sezonie) rola, ale Leo ma najmocniejszy film, a Hawke bardzo duże wsparcie krytyków. Szalenie ciekawa rywalizacja!
Wygra: Wagner Moura, Tajny agent / Timothée Chalamet, Wielki Marty
Może wygrać: Michael B. Jordan, Grzesznicy / Leonardo DiCaprio, Jedna bitwa po drugiej
Potencjalna niespodzianka: brak / Ethan Hawke, Blue Moon
Najlepsza aktorka drugoplanowa oraz najlepszy aktor drugoplanowy
Tegoroczny wyścig na drugich planach wygląda intrygująco i póki co nie mamy konsensusu kto jest faworytem. Z jednej strony u Pań w statystykach rządzi Amy Madigan, ale na jej niekorzyść działa fakt, że „Zniknięcia” mają tylko jedną dodatkową nominację i to w tej najmniej ważnej kategorii (czyli hitu Box-office). Teyana Taylor gra w najmocniejszym filmie, ale z drugiej strony jej postać znika z ekranu po jakichś 40 minutach. Ariana Grande pasowałaby idealnie gdyby nie fakt, że „Wicked: Na dobre” nie pojawiło się w głównej kategorii. A może któraś z Pań „Wartości sentymentalnej”? Nie jest to wykluczone. U Panów zresztą sytuacja również wygląda ciekawie. W statystykach zaskakująco prowadzi Benicio del Toro jednak to Jacob Elordi niespodziewanie wygrał Critics’ Choice stając się czarnym koniem tej kategorii. Nie zapominajmy jednak o mistrzu Stellanie Skarsgårdzie, za którym przemawia wielka, uznana kariera, a także znakomita rola. Zatem czy to będzie jego rok? Oby, ja trzymam za niego kciuki!
Wygra: Teyana Taylor, Jedna bitwa po drugiej / Stellan Skarsgård, Wartość sentymentalna
Może wygrać: Amy Madigan, Zniknięcia / Benicio del Toro, Jedna bitwa po drugiej
Potencjalna niespodzianka: Inga Ibsdotter Lilleaas, Wartość sentymentalna / Jacob Elordi, Frankenstein